Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie (1438)

Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie – godz. 12:00

W tej grupie tematycznej umieszczamy pytania do Ewangelii z danego dnia, które mogą okazać się nieocenioną pomocą przy codziennej medytacji nad Słowem Bożym.

np. Na podstawie Ewangelii z dnia (Mt 15, 29 - 37) odpowiedz sobie na pytania i zapamiętaj: 1. Kto przyszedł do Jezusa? („wielkie tłumy… chromych, ułomnych, niewidomych, niemych…”) 2. Co uczynił tym ludziom Jezus? („a On ich uzdrowił’) 3. Jak reagował tłum? („tłumy zdumiewały się… i wielbiły Boga”) 4. Dlaczego Jezus pożałował tego tłumu? („nie mają co jeść”) 5. Ile chlebów mieli uczniowie? („siedem i parę rybek”) 6. Co zrobił Jezus? („wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, a uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości…)

Gdy Jezus mówił do uczniów, oto przyszedł do Niego pewien zwierzchnik synagogi i oddając Mu pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i połóż na nią rękę, a żyć będzie». Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim.
Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Mówiła bowiem sobie: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa».
Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła». I od tej chwili kobieta była zdrowa.
Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, rzekł: «Odsuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go. Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.
(Mt 9,18-26)

 

Trwaj w ciszy i rozmyślaniu... Niech Słowo „pracuje” w Tobie... W ukierunkowaniu rozważania mogą Ci pomóc następujące pytania:

  1. O co zwierzchnik synagogi prosił Jezusa? Czy moja wiara jest – podobnie jak wiara tego człowieka – silniejsza od śmierci? Czy wierzę, że Jezus jest "zmartwychwstaniem i życiem"?

    Jak zachowuję się wobec śmierci osób najbliższych? Czy moja wiara w życie wieczne z Jezusem jest większa od mojego bólu rozstania?

    Jak zachowuję się wobec doświadczenia "śmierci" duchowej bliskich mi (lub napotykanych) osób? Czy z zawierzeniem i zaufaniem proszę Jezusa o pomoc? Czy jestem pewien Jego pomocy?

  2. Jak postąpiła kobieta cierpiąca na krwotok? Czy - szukając pomocy u Jezusa - brała pod uwagę względy ludzkie (wynikające z przepisów prawa na temat nieczystości związanej z jej chorobą)? Co Jezus do niej powiedział? Czy moja wiara jest silniejsza niż względy ludzkie (opinie, zwyczaje, naciski)?

  3. Co Jezus powiedział do tłumu zgromadzonego w domu zwierzchnika synagogi? Jaka była reakcja tłumu na słowa Jezusa? Jakie zachowanie jest mi bliższe: postawa chorej kobiety i zwierzchnika, pokładających w Jezusie nadzieję większą niż to, co po ludzku niemożliwe czy postawa tłumu?

  4. Jak na ogół reaguję na słowa Jezusa zapisane w Ewangeliach? Jestem wobec nich obojętny? Systematycznie je poznaję? Słucham ich z uwagą? Przyjmuję je, nawet jeśli wymagają ode mnie zmian? Rozmyślam nad nimi, by lepiej je zrozumieć i by zapadły w moim sercu? Staram się wprowadzać je w życie?

 

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń”...

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».
(Mt 11,25-30)

Pozwól, by przeczytane Słowo „zadomowiło się” w Tobie... Rozważaj je w swym sercu... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jak przykład modlitwy daje Jezus w pierwszych słowach dzisiejszej Ewangelii? Jak często uwielbienie Boga ma miejsce w mojej modlitwie osobistej? Czy wysławiam Go spontanicznie, z radości? Czy wysławiam Go w zawierzeniu i zaufaniu, niezależnie od własnych myśli i uczuć (także wtedy, gdy doświadczam bólu, trudności, pokus)?

  2. Komu – według Jezusa – Bóg Ojciec ukazuje siebie i swoje tajemnice, a przed kim je „zakrywa”? Jakie cechy charakteryzują „mądrych i roztropnych”, a jakie „prostaczków”? Do której grupy się zaliczam? Czy zastanawiałem się nad tym, że mogę nie doświadczać Bożego światła i duchowych natchnień, bo w swoim sercu nie jestem przed Bogiem „prostaczkiem”?

  3. Jakie wezwanie kieruje Jezus do „utrudzonych i obciążonych”? Czy na nie odpowiadam? Jakiego rodzaju „utrudzenia i obciążenia” doświadczam w obecnych czasie? Czy przyjmuję to jako „jarzmo Jezusa”? Czy w zaufaniu i z otwartością „biorę je na siebie”? Czy jestem w tym „cichy i pokorny” (czy niechętny, zrzędzący, narzekający, rozżalony, zagniewany, spanikowany itp.)? Czy doświadczam lekkości i słodyczy cierpienia z Jezusem i według Jego wskazań? Jeśli nie, to dlaczego (Czy np. podejrzewam, że słowa Jezusa nie niosą w tej dziedzinie prawdy i nie mają zastosowania w życiu? Czy raczej nie stosuję się do Jego zaleceń w tym względzie, więc nie doświadczam też ich błogosławionych owoców?)?

 

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz idź i pokrzepiony przez Niego, nieś swoje jarzmo z pokorą prostaczka!

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?» Jezus im rzekł: «Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.
Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze staje się przedarcie. Nie wlewają też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki przepadają. Ale młode wino wlewają do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje».
(Mt 9,14-17)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. O co zapytali Jezusa uczniowie Jana? Co porównywali? Czy porównuję się z innymi w kwestii praktyk religijnych? Czy uważam się za lepszego od innych?

  2. Kto jest "panem młodym" z przykładu, który podaje Jezus? Czym jest "wesele"? Czy Jezus jest dla mnie "panem młodym" – kimś, kto jest w centrum moich pragnień, działań, wokół którego "wszystko się kręci"? Czy czas, który obecnie przeżywam jest "weselem" – czasem cieszenia się obecnością Jezusa, relacją z Nim? Jeśli nie, to czy Jezus jest rzeczywiście w centrum mojego życia?

  3. Jaki czas uznaje Jezus za właściwy dla postu? Na jaką motywację zwraca przez to uwagę jako na konieczną dla postu? Czy podejmuję praktykę postu? W jakich formach? Do czego mnie ona prowadzi? Czy jej skutkiem jest zbliżenie się do Boga?

  4. Jakiej metafory używa Jezus w drugiej części swojej wypowiedzi? Czy w "nowości" mojego życia z Jezusem występują "stare" elementy, które sprawiają, że nie doświadczam żywej relacji z Jezusem lub hamują działanie Bożej łaski i przemianę mojego życia? Co potrzebuje we mnie odnowienia? Czy moje myślenie jest myśleniem Jezusa? Czy moja pobożność, praktyki religijne zbliżają mnie do Niego? Czy moje decyzje, działania, relacje, świadczą o moim życiu z Jezusem? Jakie "stare" elementy, nielicujące z miłością Jezusa do mnie i moją odpowiedzią na tę miłość, są obecne w moim myśleniu, pragnieniach, słowach, czynach? Czy mój sposób funkcjonowania poddaję codziennej weryfikacji w wieczornym rachunku sumienia?

 

Dziękuj Bogu za światło, którym Cię obdarzył. Teraz „idź i czyń”!

Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana”. Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”.

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. (J 20,24-29)

 

Teraz pozwól, by Słowo "pracowało" w Tobie... Rozmyślaj nad Nim... Mogą Cię w tym ukierunkować następujące pytania:

  1. Co się działo z Tomaszem "kiedy przyszedł Jezus"? Jak ja postępuję: czy jestem "obecny" w mojej rodzinie, wspólnocie chrześcijańskiej, parafii? Co wnosi moja obecność do każdej z wymienionych wyżej wspólnot? Jak wygląda moje zaangażowanie w nich? W jakiej rzeczywistości jestem za mało obecny?

  2. Co ominęło Tomasza z powodu jego nieobecności w gronie apostołów? Co może mnie "omijać" wskutek mojego małego zaangażowania w relację z Jezusem, w relacje rodzinne, sąsiedzkie, wspólnotowe itp.?

  3. Jaki warunek - w kwestii wiary w zmartwychwstanie Jezusa - postawił Tomasz? Jakie ja mam problemy, wątpliwości dotyczące wiary? Czy w ogołe zastanawiam się nad moją wiarą? Czy szczerze mówię o moich trudnościach osobom bliskim/moim braciom w wierze? Czy mam w swoim gronie takie osoby? Czy wśród moich relacji znajdują się ludzie, którzy ze mną chcą dzielić się swoimi troskami, poszukiwaniami, pytaniami dotyczącymi kwestii wiary?

  4. Jak Jezus odpowiedział na problem Tomasza? Jak zareagował wtedy Tomasz? Czy doświadczyłem/doświadczam ze strony Boga odpowiedzi na moje problemy duchowe? Kiedy ostatnio? Co zmieniło we mnie to doświadczenie?

    Jeśli nie, to dlaczego? Czy traktuję Boga poważnie – jako realną, żywą osobę, która chce się ze mną komunikować?

  5. Jakie trudności duchowe mam obecnie? Czy szczerze powierzyłem je Jezusowi?

     

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz idź i żyj tak, by ci, którzy "nie widzieli", mogli uwierzyć!

Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. (J 20,24-29)

 

Teraz pozwól, by Słowo "pracowało" w Tobie... Rozmyślaj nad Nim... Mogą Cię w tym ukierunkować następujące pytania:

  1. Co się działo z Tomaszem "kiedy przyszedł Jezus"? Jak ja postępuję: czy jestem "obecny" w mojej rodzinie, wspólnocie chrześcijańskiej, parafii? Co wnosi moja obecność do każdej z wymienionych wyżej wspólnot? Jak wygląda moje zaangażowanie w nich? W jakiej rzeczywistości jestem za mało obecny?

  2. Co ominęło Tomasza z powodu jego nieobecności w gronie apostołów? Co może mnie "omijać" wskutek mojego małego zaangażowania w relację z Jezusem, w relacje rodzinne, sąsiedzkie, wspólnotowe itp.?

  3. Jaki warunek - w kwestii wiary w zmartwychwstanie Jezusa - postawił Tomasz? Jakie ja mam problemy, wątpliwości dotyczące wiary? Czy w ogołe zastanawiam się nad moją wiarą? Czy szczerze mówię o moich trudnościach osobom bliskim/moim braciom w wierze? Czy mam w swoim gronie takie osoby? Czy wśród moich relacji znajdują się ludzie, którzy ze mną chcą dzielić się swoimi troskami, poszukiwaniami, pytaniami dotyczącymi kwestii wiary?

  4. Jak Jezus odpowiedział na problem Tomasza? Jak zareagował wtedy Tomasz? Czy doświadczyłem/doświadczam ze strony Boga odpowiedzi na moje problemy duchowe? Kiedy ostatnio? Co zmieniło we mnie to doświadczenie?

    Jeśli nie, to dlaczego? Czy traktuję Boga poważnie – jako realną, żywą osobę, która chce się ze mną komunikować?

  5. Jakie trudności duchowe mam obecnie? Czy szczerze powierzyłem je Jezusowi?

     

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz idź i żyj tak, by ci, którzy "nie widzieli", mogli uwierzyć!

Gdy Jezus przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wyszli Mu naprzeciw z grobowców dwaj opętani, tak bardzo niebezpieczni, że nikt nie mógł przejść tamtą drogą. Zaczęli krzyczeć: «Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?» A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy zaczęły Go prosić: «Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń». Rzekł do nich: «Idźcie!» Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w wodach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta, rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby opuścił ich granice. (Mt 8,28-34)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Dokąd Jezus przybył? Kto Mu wyszedł naprzeciw? Czy dostrzegam w dzisiejszym dniu obecność Jezusa? Czy od samego rana "wychodzę naprzeciw" łasce, którą ma dla mnie?

  2. Jakie zagrożenie dla otoczenia stanowili dwaj opętani? Czy dostrzegam to, że im mniej we mnie (w moim życiu) miejsca dla Boga, tym bardziej stanowię pewnego rodzaju "zagrożenie" dla mojego otoczenia? Czy walczę o coraz większą Jego obecność w moim życiu? Czy stanowię błogosławieństwo dla osób, wśród których przebywam (w rodzinie, miejscu pracy, sąsiedztwie, wspólnocie, wśród znajomych) przez świadome przeżywanie obecności Jezusa we mnie?

  3. O co prosili Jezusa mieszkańcy krainy Gadareńczyków? Na czym im bardziej zależało: na dobrach duchowych czy materialnych? Na czym mnie bardziej zależy? O co ja zwykle proszę Boga: o dobra materialne, pomoc w sprawach codziennych, czy pamiętam też o prośbach o najważniejsze dary – duchowe?

    Czy doświadczyłem/doświadczam tego, że - ze względu na moje czytelne świadectwo o Jezusie - ktoś nie chce przebywać w moim towarzystwie, wyklucza mnie, odrzuca? Czy to jest dla mnie powód do wewnętrznej radości z powodu doświadczenia tego samego, co spotykało Jezusa, czy wręcz przeciwnie? Jak się wtedy zachowałem/zachowuję? Co myślałem/myślę? Co chcę teraz Bogu powiedzieć na ten temat?

    Jeśli nie doświadczyłem nigdy negatywnej reakcji, to na co to może wskazywać? Czy moje świadectwo o Jezusie jest widoczne dla innych i przejrzyste?

 

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i niech inni doświadczają Boga poprzez Ciebie!

Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: «Panie, ratuj, giniemy!» A On im rzekł: «Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?» Potem, powstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: «Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?» (Mt 8,23-27)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Dokąd uczniowie poszli za Jezusem? Czy moje życie/każdy dzień jest kroczeniem za Jezusem? Czy pozwalam Mu wyznaczać kierunek/cele moje życia/dnia, czy robię to sam? Czy „wsiadam” za Nim „do łodzi” mojej życiowej misji? Czy jestem nią zainteresowany? Czy pozwalam Jezusowi, by mi ją objawił? Czy bardziej interesuje mnie kroczenie za Jezusem, czy moja własna droga/moje własne plany życiowe?

  2. Jaką sytuację zagrożenia opisuje dzisiejsza Ewangelia? Jak zachowuję się zwykle w sytuacji moich życiowych „burz”? Czy Jezusa traktuje wtedy jako mojego jedynego Zbawiciela? W kim/czym szukam zwykle ratunku (zbawienia) w takich sytuacjach? Komu ufam wtedy najbardziej? Na czyją pomoc liczę? Czyjej pomocy szukałem w czasie trudności, które miałem/mam ostatnio? Do kogo się zwracałem? Czy Jezus był pierwszą i najważniejszą osobą w moich poszukiwaniach pomocy? Czy otworzyłem się na Jego rozwiązanie/rozwiązania? Czy Mu zaufałem?

  3. Jakie pytanie/wyrzut stawia Jezus swoim uczniom? Czy zastanawiam się nad aktualną kondycją mojej wiary? Czy moja wiara w miłość Jezusa do mnie i Jego moc daje mi siłę do przetrwania życiowych/codziennych trudności? Czy już doświadczyłem tego, że zaufanie Mu i posłuszeństwo w chwilach próby, jest całkowicie niezawodne i skuteczne?

     

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń”!

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt 16,13-19)

 

Pozwól teraz, by Bóg dotykał przez Słowo Twojego serca... Trwaj w ciszy... Rozważaj... Mogą Cię w tym poprowadzić następujące pytania:

  1. Jakie pytanie zadał uczniom Jezus? Kim jest Jezus dla osób z mego otoczenia? Kim jest On dla mnie osobiście? Czy relacja z Nim jest najważniejszą relacją mojego życia? Na jakich osobach/wartościach opieram swoje życie? Czy na Jezusie jako moim Panu? Do kogo/czego odnoszę moje decyzje życiowe i powszednie? Z kim je konsultuję?

    Czy moja codzienna relacja z Jezusem potwierdza moją odpowiedź na pytanie o znaczenie osoby Jezusa dla mnie? Czy moje życie potwierdza moją odpowiedź?

  2. Z czego wynikała odpowiedź Szymona Piotra, udzielona Jezusowi? Co leżało u jej podstaw (z jakiego doświadczenia wynikała)? Na czym opieram moją odpowiedź na temat roli Jezusa w moim życiu (na tym, co „wypada” powiedzieć, na zdaniu innych, na osobistym doświadczeniu)?

  3. Na czym Jezus oparł misję Piotra, którą mu objawił? Czy Jezus ukazał mi już moją misję w Jego królestwie? Czy znam chociaż jeden z jej etapów? Kiedy mi to pokazał? W jakich okolicznościach? Czy w moim życiu mam wystarczający fundament relacji z Jezusem, na bazie którego może On mi ujawniać ogólną wizję (bądź kolejne szczegóły) mojej misji?

     

Dziękuj Bogu za światło, którym Cie obdarzył. Teraz idź i niech ono Cie prowadzi!

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody». (Mt 10,37-42)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Do kogo Jezus zwraca się w dzisiejszej Ewangelii? Co znaczy słowo: „apostoł”?

    Czy chcę być apostołem Jezusa? Czy Mu pozwalam na „posłanie” mnie do innych? Do kogo w obecnym czasie Jezus mnie posyła (do rodziny, współpracowników, sąsiedztwa, itp.)?

    Kogo Jezus do mnie „posyła”? Czy potrafię rozpoznać tę osobę/osoby? Jak ją/je przyjmuję? Czy z pokorą potrafię uznać w niej/nich proroka/sprawiedliwego? Czy jestem otwarty na przesłanie od Boga, które ma/mają dla mnie?

  2. Na jakie przygotowanie do misji apostoła wskazuje Jezus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii? Czy jest ktoś, kogo kocham bardziej niż Jego? Z kim się najbardziej liczę (w praktyce)? Czyje poglądy przyjmuję za swoje? Komu oddaję swoje serce? Za kim najbardziej tęsknię? Z kim najbardziej pragnę spędzać czas? Komu „oddaję” swój najcenniejszy czas?

    Jak postępuję z sytuacji trudności, cierpienia? Co odczuwam: frustrację, gniew, zniechęcenie, bezsilność itp.? Co mówią w takich sytuacjach moje emocje? Czym się ostatecznie kieruję w sytuacji cierpienia? Jaką walkę podejmuję ( O „swoje”? O wierność Jezusowi w przebaczaniu, wytrwałości, miłości?)? Czy patrzę na trudności, cierpienia, których doświadczam, jako na okazję do niesienia krzyża?

    Jak postępuję, gdy doświadczam, że Jezus prowadzi mnie inaczej, niż się tego spodziewałem (niż bym oczekiwał)? Ufnie godzę się na „tracenie życia” z Nim? Wierzę, że jest w tym największe dobro dla mnie i dla innych? Ufam, że pragnie mojego szczęścia, nawet jeżeli sam je sobie wyobrażałem inaczej? Idę drogą wskazaną przez niego czy własną?

 

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń”...

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». Do setnika zaś Jezus rzekł: «Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś». I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie.
Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Potem wstała i usługiwała Mu.
Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: «On przyjął nasze słabości i dźwigał choroby». (Mt 8,5-17)

 

Teraz poproś, by Słowo „zamieszkało” w Tobie... Rozważaj je wraz z Maryją, Jej sercem... Trwaj w ciszy... Mogą Cię poprowadzić następujące pytania:

  1. Jak Jezus postępował wobec chorych, opętanych, cierpiących? Jak ja postępuję wobec potrzebujących? Czy jestem na tyle uważny, by dostrzec niedolę osób wokół mnie/tych, których spotykam? Czy jestem podobny do Jezusa w pełnym miłości stosunku do cierpiących? W czym ta postawa konkretnie się wyraża?

  2. Co charakteryzuje postawę setnika, którą pochwalił Jezus? Jak postępuję, gdy jestem świadkiem czyichś cierpień, którym sam nie mogę zaradzić? Czy poświęcam czas na to, by modlić się za te osoby? Czy w duchu przyprowadzam je do Jezusa, szczerze z Nim o nich rozmawiam, pokornie proszę o pomoc? Czy cechuje mnie świadomość własnej niegodności, prostolinijna wiara w niczym nieograniczoną moc Jezusa, bezinteresowność w modlitwie?

  3. Jaki fragment z proroka Izajasza cytuje ewangelista Mateusz? Czy doświadczam urzeczywistniania się go w moim życiu? Czy z pokorą i szczerością oddaję Jezusowi moje słabości? Czy zapraszam Go do moich chorób moralnych i fizycznych?

    Czy - kierowany miłością do innych (w imieniu tych, którzy na obecnym etapie swego życia nie są w stanie sami zwrócić się do Jezusa) - postępuję podobnie jak Jezus?

    Czy wierzę i doświadczam tego, że Jezus „bierze na siebie” moje/nasze słabości i choroby?

Podziękuj Maryi za Jej towarzyszenie w czasie tego rozmyślania. Teraz „„idź i czyń” to, co włożyła w Twe serce!

Strona 1 z 72

Top