Łk 24, 35 - 48

16 kwiecień 2018
Łk 24, 35-48
"Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: <<Macie tu coś do jedzenia?>> Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich". 
Uczniowie pewnie byli w niemałym szoku, gdy zobaczyli, że On stanął pośród nich. Zdumieni, zaskoczeni - nie wierzyli. A Jezus łamiąc tą pełną napięcia chwilę zapytał ich o jedzenie. Zaczął od najprostszego. Nie chciał ich od razu nauczać, nie chciał, by trwali swoim zamęcie i zafiksowaniu pt. "niemożliwe". Spójrz, jak wiele razy tobie przychodzi mierzyć się z ludzkimi wyobrażeniami o wielkim, siedzącym na chmurze Bogu, który tylko czeka, aż w porę nie wstaniesz lub nie usiądziesz w czasie liturgii, by zesłać na ciebie gromy. To oczywiście bzdura. Bo Bóg patrzy na ciebie z miłością, która nie ma żadnej miary. Jest Bogiem bliskim, Bogiem, który chce być z tobą w relacji - pełnej szczerości i autentyczności. Być może Jezus chce teraz przyjść do twojego domu i zapytać, czy masz coś do jedzenia, a ty ciągle skupiasz się na tym, że bałagan - nieodkurzone dywany, niewyprasowane ubrania i niepozmywane naczynia. Jezus poradzi sobie z twoim nieporządkiem - tylko zechciej Go do siebie wpuścić. To decyzja otwarcia serca na Jego działanie.
Zapraszam Cię teraz Panie do każdego zakamarka mojego życia.
Top