czwartek, 09 styczeń 2020 20:40

Chciałbym Wam opowiedzieć autentyczną historię nawrócenia z mojego życia.

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Chciałbym Wam opowiedzieć autentyczną historię nawrócenia z mojego życia. Urodziłem się w rodzinie chrześcijańskiej, od dziecka byłem wychowywany po Bożemu i raczej nie sprawiałem większych problemów rodzicom. Schody zaczęły się u mnie, gdy poszedłem do gimnazjum, Tam poznałem nowych kolegów, którym za wszelką cenę chciałem zaimponować swoim zachowaniem. Tu zaczęły się pierwsze papierosy i pierwsze piwo podczas wagarów, czy spotkań w miejscu potocznie zwanych "miejscówkami".
Tak zafascynowany takim życiem szkolnego łobuza, idąc do szkoły średniej, powoli zaczynały się imprezy i dyskoteki bardziej zakrapiane. Tu zakosztowałem pierwszy raz marihuany, którą paliłem dosyć często, przy każdej okazji, nie zważając na konsekwencje. Oczywiście tego było mało i chciałem więcej wrażeń z życia, sięgnąłem po mocniejsze używki typu amfetamina i tym podobne. Ani się nie obejrzałem, a straciłem kilka lat mojego życia bawiąc się, korzystając z ziemskich przyjemności na maksa, bez myślenia o konsekwencjach. W tym momencie o Bogu już dawno zapomniałem, zdarzało się naśmiewać z Kościoła. Liczyło się tylko zaspokojenie swoich potrzeb cielesnych i zmysłowych. Teraz to nazywam iluzją szczęścia. Zdawałem sobie sprawę z mojego położenia w życiu, jednak nie potrafiłem za wiele zmienić. Każde moje postanowienie powrotu do normalnego życia kończyło się porażką. Byłem załamany wewnętrznie, nie okazując tego nikomu. Czułem w sercu wielką pustkę i żal do siebie o to, jak do tej pory moje życie się toczyło, a ja sam byłem tak słaby, by to zmienić. Zacząłem szukać powodu moich niepowodzeń i rozmyślać o moim życiu, gdzie zaczęło się źle dziać. Szybko doszedłem do wniosku, że problemy zaczęły się, jak całkowicie odwróciłem się od Boga, dlatego zacząłem Go szukać i małymi krokami do Niego wracać. Takie nawrócenie to ciężki, długi proces. Walka ze swoimi słabościami, pokusami trwała cały czas. Wielki przełom w moim życiu nastąpił podczas oglądania świadectwa na youtube i końcowej modlitwy do Ducha Świętego. Podczas tej modlitwy wyrzuciłem z serca jedno zdanie "Panie Jezu ofiaruję Ci całe swoje życie".
To, co się wtedy stało jest nie do opisania ludzkimi słowami. W skrócie mogę to tylko określić jako "Czuły dotyk Pana Boga". Przez moje ciało i duszę przelała się dosłownie fala nieopisanej miłości, ciepła i czułości. Ta miłość była wręcz fizyczna. Był to balsam dla mojej duszy. Wnikała ona w każdy, nawet najmniejszy zakamarek. A następnie leczyła i wyciągała dosłownie całe zło, jakie we mnie siedziało. Pisząc "zło" mam tu na myśli naprawdę szeroką paletę rzeczy takich, jak wstyd, cierpienie, ból, poniżenie,depresja, nałogi, które mnie zniewalały, nawet kompleksy itd. Dosłownie wszystko. Czułem, jak wychodzą ze mnie nawet brudy, o których nie wiedziałem. My widzimy "belki" w naszej duszy, te najcięższe rany, a Pan Bóg leczy nawet najmniejsze drzazgi, o których nie mamy pojęcia. Ciężko to wytłumaczyć. W obliczu tak wielkiej miłości łzy same leciały, nawet nie próbowałem ich zahamować. Byłem w takim szoku, że nie wiedziałem do końca co się stało, a to dopiero początek....
Podczas snu ukazała mi się uśmiechnięta twarz Pana Jezusa, dokładnie taka sama, jak na obrazie Jezusa Miłosiernego. To było dla mnie kolejne głębokie przeżycie - Jezus mi pokazał, że jest ze mną i mnie nie zostawił po tym, jak odszedłem od Niego. Naszło mnie silne pragnienie spowiedzi świętej, co dziwne zaczęły mi się przypominać grzechy sprzed lat, o których nie miałem pojęcia, ani świadomości ich czynu. Cała przemiana to głęboki proces, który we mnie zachodził i zachodzi dalej. Ciężko mi to opisać słowami, co się dzieje w moim wnętrzu, jest to dla mnie niezrozumiałe i tajemnicze. W bólach i cierpieniach kojony obecnością Bożą - Jezus przemienił moje wnętrze całkowicie. Czuję się już, jakbym był nową osobą, urodził się na nowo. Chciałbym przestrzec wszystkich, by nie szli moimi śladami i odrzucali każdą pokusę, jaką ten świat nam oferuje, bo się gorzko zawiedziecie. Ciągle będzie mało i czegoś brak. Ta droga prowadzi do cierpienia, wielkiej pustki duchowej i śmierci. Jeśli już na niej jesteście pamiętajcie, że jest Ktoś nad nami, co czeka na nasz powrót w Jego ramiona i przyjmie każdego, kto się do Niego zwróci o pomoc. Jedyne, co się w życiu liczy, to Jezus, który kocha każdego z nas tak, że przechodzi to ludzkie wyobrażenie. Zaufajcie Mu i pokochajcie Go z całego serca, a otrzymacie niezliczone łaski.
Od tego czasu czuję głęboką więź między mną, a Jezusem, który darzy mnie swoją miłością i pokojem. Nie zamieniłbym tej relacji na żadne skarby tego świata. Nic nie jest warte tak wielkiej i nieopisanej miłości, jaką nas obdarowuje. To świadectwo to owoc mojego życia, którym chciałbym się z każdym podzielić.
Na koniec tego krótkiego i obrazowego świadectwa pozwolę sobie przytoczyć fragment z Biblii:
"Wchodźcie przez bramę wąską bo szeroka brama i przestronna droga prowadzi do zatracenia. A tak wielu nią kroczy. Lecz brama, którą wchodzi się do życia jest ciasna, a droga która tam wiedzie, jest wąska. I tak niewielu ją znajduje!"
 
Bóg pokazał mi, że jedyne co ma sens w tym życiu, to bezinteresowna miłość oraz spełnianie  jego woli. Cała reszta to kłamstwo szatana, nic nie warty popiół. Damian
Czytany 364 razy

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Top