Dowcip od księdza (1200)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Na spotkaniu AA:

Na spotkaniu AA:

- Cześć, jestem Darek. Piję od 20 lat. Przyszedłem tutaj, bo podobno rozwiązujecie problemy związane z alkoholem. 
- Oczywiście. Powiedz nam, jak ci pomóc? 
- Brakuje mi 1,50 zł do flaszki. Pożyczycie?

Ps. Na szczęście, osoby trafiające na spotkania AA, przychodzą rozwiązać realne problemy, w których tkwią.

Ojciec krzyczy na synów:

- Nigdy nie mówcie tak do matki!

- Przecież Ty tak mówisz.

- Tak, ale to nie moja matka.

Ps. I kto powiedział, że nie da się znaleźć wytłumaczenia na każde swoje postępowanie.

Elegancko ubraną panią zaczepia na ulicy żebrak i prosi o pomoc finansową:

- Od kilku dni nic nie jadłem.

- Mój Boże - wzdycha z zazdrością kobieta. - Chciałabym mieć tak silną wolę.

Ps. A jednak sprawdza się przysłowie: „Syty głodnego nie zrozumie”.

Gość wzywa kelnera i pyta:

- Czy muzycy w waszym lokalu grają na życzenie gości?

- Oczywiście, szanowny Panie!

- To proszę im powiedzieć, żeby zagrali w domino!

Ps. Kulturalnego zwracania uwagi uczymy się przez długie lata.

Kierownictwo firmy informuje pracowników:
- Mamy dwie nowiny: Dobrą i złą. Od której zacząć?
- Od dobrej.
- Jutro nie pracujemy.
- A zła?
- Wy pracujecie.

Ps. Z niektórych żartów po prostu chce się płakać.

Dwaj koledzy spotykają się w barze.
- Cześć! Zdałeś w końcu prawo jazdy?
- Nawet nie zaczęliśmy i już nie zdałem.
- Co? Ale jak to? Mów, co się stało!
- No to było tak: Wsiadłem do samochodu, a instruktor mówi: „Nie zdał pan”. Pytam: „Dlaczego?”, a on: „Bo usiadł pan na tylnym siedzeniu”.

Ps. Niektóre egzaminy oblewa się szybciej, niż można to sobie wyobrazić.

Żona wchodzi do mieszkania i w progu wita ją mąż:
- Oho, przyszło moje ukochane 50 kilogramów.
- Przecież wiesz dobrze, że ważę 57 kilogramów.
- Nie wszystko w tobie kocham.

Ps. Czasem o focha szybciej, niż o kawę z ekspresu.

Rozmawia dwóch ogrodników:
- W zeszłym roku na wiosnę z powodu słodkich deszczów wyrosły mi w ogródku buraki cukrowe.
- To jeszcze nic - mówi drugi ogrodnik. - W tym roku, na wiosnę, w moim ogródku z powodu kwaśnych deszczów wyrosły ogórki kiszone!

Ps. Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego……

Rozmowa u lekarza:

Rozmowa u lekarza:

- Jak często bierze pan ten antybiotyk? - pyta lekarz.
- Biorę go nieregularnie, żeby zaskoczyć bakterie - odpowiada pacjent.

Ps. Dobry żart u lekarza jest na miejscu.

Rozmawia dwóch kolegów:

- Dalej szukasz swojego portfela, który zgubiłeś wczoraj?
- Nie, Marek już go znalazł.
- To czego szukasz?
- Marka.

Ps. Czasem lepiej odpuścić zgubiony portfel, by nie stracić człowieka, a czasem odwrotnie.

Strona 3 z 60
Top