Dowcip od księdza (492)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

W trakcie ślubu ksiądz zapomniał, jak pan młody ma na imię, więc odsunął mikrofon na bok i po cichu pyta:

- Jak pan ma na imię?

Pan młody zestresowany, nic się nie odzywa i patrzy jak na głupka, więc ksiądz powtarza trochę głośniej:

- Jak pan ma na imię?

Pan młody dalej nic, ludzie - nie wiedząc o co chodzi, zaczynają szemrać, więc ksiądz jeszcze głośniej:

- Jak pan ma na imię?

Pan młody w końcu zebrał się w sobie, nachylił się do mikrofonu, i rzekł:

- Pan ma na imię Jezus.

Ps. W obrębie kościoła ludzie, zapytani nawet o imię, myślą „tylko po Bożemu”.

Proboszcz pyta parafiankę:

- Dlaczego pani nie zamówiła za zmarłego męża Mszy Świętej?

- Po co? Niech ksiądz pomyśli logicznie. Jak jest w niebie - to mu nie trzeba. Jak w piekle - to mu nie pomoże. A jak w czyśćcu – to ja go dobrze znam - wytrzyma.

Ps. A tak serio – ten, zdaje się, niewinny żarcik nie może pomniejszyć wartości Mszy Świętej, która przewyższa wszystkie modlitwy.

Na przystanku siedzą dwaj mężczyźni. Nagle podjeżdża samochodem obcokrajowiec. Pyta o coś po angielsku, po niemiecku, francusku i hiszpańsku.

Jeden mężczyzna do drugiego: 
- Marek, trzeba było się uczyć języków obcych, to byś się dogadał. 
- No i po co. On zna cztery języki, i co? Dogadał się?

Ps. Jak człowiek chce, to zawsze znajdzie usprawiedliwienie, aby uciekać od nauki.

Tańczy student na dyskotece z dziewczyną. Nagle osłabł. Mdleje. 
Dziewczyna krzyczy: 
- Wody! Dajcie mu wody! 
Student otwiera oczy i ledwo szepcze: 
- I kawałek chleba!

Ps. Podobno jedno z kłamstw studenckich mówi: „Dziękuję, nie jestem głodny”.

- Franek. Mam tego dość. Jesteś bez przerwy pijany. Chcę rozwodu! 
- Boże! To ja się ożeniłem? Kiedy to było?

Ps. Na szczęście małżeństwo zawarte w nieświadomości jest nieważne.

Kolega opowiada koledze: 
- Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi, nie wiem dlaczego, środek przeczyszczający. 
- Zażyłeś ten środek? 
- Zażyłem. 
- I co, kaszlesz? 
- Nie mam odwagi.

Ps. Okazuje się, że stosując niekonwencjonalne metody bardzo szybko możemy komuś pomóc.

Leży facet na łożu śmierci. Lekarz powiedział, że nie dotrwa do rana. 
Nagle poczuł z kuchni zapach jego ulubionych ciasteczek czekoladowych zrobionych przez żonę. Ostatkiem sił wydobył się z łóżka i czołga się do kuchni. Zapach tych ciasteczek przypominał mu dzieciństwo, on wiedział, że zasmakuje ich po raz ostatni. Wczołgał się do kuchni i widzi, jak jego żona przygotowuje te ciasteczka, o których teraz marzył. Ostatnimi 
siłami sięgnął po jedno i w tym momencie żona zdzieliła go ścierką mówiąc:

- Zostaw, to na stypę!

Ps. W niektórych sytuacjach trudno uwierzyć, że miłość istnieje.

Józek! Zagadka:

Józek! Zagadka: Czym różni się zasłona od papieru toaletowego? 
- Nie wiem. 
- Czyli to Ty.

Ps. Aby sprawdzić kto brudzi, czasem trzeba użyć brutalnych testów.

- Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności? 
- Tak, ale najpierw trzeba ustalić i zlikwidować przyczynę. 
- Oj, lepiej nie. Żona jest tak bardzo przywiązana do naszego dziecka.

Ps. Gdyby miała być to prawda - to jest to dramat.

Wieczór wigilijny.

Wieczór wigilijny. Cała rodzina gotowa, stół zastawiony, czekają tylko na pierwszą gwiazdkę. Oczywiście, przy stole zostawiono jedno dodatkowe, puste miejsce. Nagle rozlega się pukanie do drzwi.

 - Kto tam? - pyta ojciec.

- Strudzony wędrowiec. Czy jest dla mnie miejsce?

- Jest.

- A mogę skorzystać?

- Nie.

- Ale dlaczego?

- Bo tradycyjnie musi być puste.

Ps. Niestety w wielu sytuacjach martwe przepisy doprowadzają do tego, że nie zauważamy człowieka.

Strona 1 z 25
Top