Dowcip od księdza (617)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Hipnotyzer w cyrku wskazuje na jednego z widzów i mówi do publiczności:
- A teraz zahipnotyzuję tego pana i każę mu zapomnieć wszystkie niemiłe sprawy.
- Nie! - krzyczy mężczyzna z trzeciego rzędu. - On jest mi winien 500 złotych.

Ps. Czasem jedno zdanie z publiczności i całe przedstawienie leży.

Położna wychodzi do oczekującego ojca z trójką noworodków na rękach:
- Nie przeraził się pan, że tyle ich?
- Nie.
- No to niech pan te trzyma, ja lecę po resztę.

Ps. Pan Jezus też stopniowo odkrywał pewne fakty swoim najbliższym, żeby ich nie przerazić.

Na cyrkowej arenie odbywa się mrożący krew w żyłach numer. Artysta chwyta za grzywę największego lwa, wkłada swą głowę do jego paszczy, a potem jak gdyby nigdy nic wyciąga z kieszeni włóczkę i zaczyna robić na drutach. Po jakimś czasie wyjmuje swą głowę z paszczy lwa i pokazuje publiczności zrobiony na drutach szalik. Publiczność jest zachwycona, na arenę sypią się kwiaty.
- Dziękuję - mówi artysta. A może ktoś z państwa potrafiłby to zrobić?
Z trzeciego rzędu wstaje jakaś babcia i woła:
- Ja! Z włóczki nie takie rzeczy już robiłam!

Ps. Kiedy widzimy szczegół, a nie widzimy całości - możemy znaleźć się w niebezpieczeństwie.

Dwóch gości siedzi w kinie - pierwszy pyta:
- Podobał ci się film?
- Nie.
- To dlaczego bijesz brawo?
- Bo już się skończył.

Ps. Inne zachowania niż standardowe wielokrotnie pomagają zobaczyć coś bardzo ważnego.

Kulturysta w cyrku wychodzi na arenę. W jednej ręce trzyma szklankę, a w drugiej cytrynę. Nagle tak mocno ścisnął cytrynę, że wycisnął całą szklankę soku. Patrzy z dumą na widownię i pyta:
- Może ktoś z państwa spróbuje?
Z ostatniego rzędu wyszedł drobny człowieczek - metr pięćdziesiąt wzrostu, czterdzieści kilo wagi. Chwycił cytrynę, ścisnął i wycisnął z niej dwie szklanki soku. Zdumiony kulturysta patrzy na niego i pyta:
- Jak pan to zrobił?
- Panie, ja jestem komornik.

Ps. Kiedy jesteś mistrzem w swoim fachu, potrafisz zrobić coś, czego inni nie potrafią.

- Mamo, spełniliśmy dziś we trzech dobry uczynek. Przeprowadziliśmy staruszkę przez jezdnię.
- To bardzo dobrze, ale dlaczego we trzech?
- Bo stawiała opór.

Ps. Czasem warto posłuchać innych, zanim ich przeprowadzimy na drugą stronę.

Podczas przedstawienia w cyrku wybuchł pożar. Wszyscy biegają w panice, wołając: „Ratunku, pożar!”

Tymczasem z boku stoi spokojnie jakiś mężczyzna i mówi: 
- Jestem dyrektorem cyrku. Proszę zachować spokój, za chwilę wystąpi połykacz ognia!

Ps. Czasem trudno uwierzyć dyrektorowi.

Dwóch chłopców rozmawia w przedszkolu:
- Mój tata pływa w marynarce - chwali się pierwszy.
- A mój normalnie, w kąpielówkach - odpowiada drugi.

Ps. Patrzenie na rzeczywistość zależy od tak wielu czynników.

Przez wieś jadą wozy cyrkowe. Nagle do uszu jadących cyrkowców dochodzi przeraźliwy wrzask. Na podwórku, obok jednej z chałup jakiś chłop podskakuje w górę na wysokość komina, robi podwójne salto i spada na ziemię. Z jednego z wozów cyrkowych wybiega dyrektor cyrku. 
- Panie, widownia będzie zachwycona! Angażuję pana! Za jeden taki skok podczas przedstawienia dostanie pan 500 złotych! 
- Eee, tam. Za 500 złotych nie będę się co wieczór walił siekierą w nogę.

Ps. Niektóre „akrobacje” robimy tylko i wyłącznie z przymusu.

- Synku, przed godziną w szafce były dwa ciastka, teraz jest tylko jedno. Co się stało?
- Mamo, to nie moja wina. Było ciemno i nie zauważyłem tego drugiego.

Ps. Nie zdenerwować się w takich sytuacjach, to pomóc dziecku, by dalej było z nami szczere.

Strona 1 z 31
Top