Rozważania do niedzielnych czytań (52)

Mt 25,1-13
"Lecz On odpowiedział: <Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was>. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny".
Mt 23,1 - 12
"Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią..."
Mt 22,34-40
"<<Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem>>. To jest największe i pierwsze przykazanie".
 
Święty Augustyn powiedział: "Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu". Te słowa brzmią jak uzupełnienie dzisiejszego czytania. Sprawa jest bardzo prosta. Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak rozpoczynasz swój dzień? Czy pierwszą rzeczą, którą robisz po wyłączeniu budzika jest znak krzyża, przywitanie się z Bogiem i podziękowanie Mu za kolejny dzień? A może wyłączając budzik, przecierasz oczy, biegniesz zrobić kawę, włączasz tv i przeglądasz w komórce, co tam u znajomych słychać?
Czas na zmianę zawsze jest dobry. Bóg cię kocha i czeka. On chce być na pierwszym miejscu w twoim życiu, by razem z tobą iść tam, gdzie po ludzku "nie dajesz rady". Warto.
To jak zaczniesz swój poniedziałkowy poranek?

Mt 22,15-21

„Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie”.

 

Faryzeusze próbowali „podejść” Jezusa, zamieszać tak, by wyszło na ich, by usłyszeli to, co usłyszeć chcieli. Jezus oczywiście – znając ich serca i myśli, nie dał się podpuścić. Wskazał na prawdę i stanął po jej stronie. Spójrz teraz na swoje życie – czy bez względu na sytuacje i osoby pozostajesz obiektywny? A może tak jak kameleon – potrafisz dostosować swoją mowę, zachowanie do konkretnej sytuacji i do tego, co mówią inni… Czy  bardziej zastanawiasz się, co inni powiedzą o tobie, czy ważniejsze jest dla ciebie stanięcie w obronie prawdy – pomimo że prawda czasem wygodna i łatwa nie jest. Czasami tak jest, że ludzie mówią jedynie to, co jest im w danym czasie wygodne. O jednej rzeczy potrafimy powiedzieć na wiele sposobów – i nie ma nic w tym złego, do czasu, kiedy mówimy prawdę.

Mt 22,1-14
"Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa..."
 
Dziś Jezus zaprasza cię na najwspanialszą ucztę. Wszystko jest przygotowane na najwyższym poziomie, dopięte na ostatni guzik. Pojawia się tylko jedno pytanie: czy przyjmiesz Jego zaproszenie? A może nie masz czasu? Eucharystia - dar, który Bóg przygotował specjalnie dla ciebie. Skorzystasz? On czeka...
Mt 21, 33-43 
"Kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest to cudem w naszych oczach. Dlatego zaprawdę powiadam wam: Królestwo Boże zostanie wam zabrane i dane narodowi, który wyda jego owoce".
 
Jaki jest twoje imię? Umiłowany, czy odrzucony? Być może masz już doświadczenie ogromnej miłości i miłosierdzia Boga - Ojca. A może nie doświadczyłeś jeszcze Jego mocy i czujesz się odrzucony... Odrzucony przez matkę albo ojca? Żonę lub męża? A może masz poczucie odrzucenia przez swoje dzieci, które założyły rodziny i "wyfrunęły" z domu rodzinnego? To wszystko powinno być NICZYM w stosunku do OBIETNICY, którą daje ci Bóg w dzisiejszej Ewangelii. Po ludzku "odrzucony" wiąże się z wielkim trudem i bólem. W oczach Boga odrzucony, to ukochany i wywyższony.
Jeśli jeszcze tego nie doświadczyłeś, zwróć się do Niego - On pokaże ci twoje "miejsce". Jesteś najcenniejszym i najpiękniejszym "kamieniem" w oczach Boga - Ojca - Taty.
Mt 21,28-32
"Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć".
 
Ostre słowa! Nie wiem, jakie uczucia towarzyszą teraz tobie po przeczytaniu tego fragmentu, mnie natomiast jest zwyczajnie wstyd. Na przykładzie dzisiejszego czytania doskonale widać, do czego mogą doprowadzić pewność siebie, brak pokory, niewidzenie znaków... Ale to czytanie pokazuje również drugą stronę medalu - obojętnie kim jesteś, co robisz i jak żyjesz, obojętnie, czy jesteś "celnikiem", czy "nierządnicą", to możesz się w każdej chwili nawrócić, uwierzyć, zaprosić Jezusa do swojego życia i dalej kroczyć przez życie - z Nim.
Panie Jezu, przepraszam za każde odejście od Ciebie. Przepraszam za swoje zwątpienia i błądzenie. Prowadź Panie.
 
 

Mt 20, 1-16a
„Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”.

Mt 18, 21-35
Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?”

Piotrowe wybaczanie siedem razy brzmi jak szczyt ludzkich możliwości. Na co Jezus (w tym miejscu jestem w stanie wyobrazić sobie dość zdziwioną i może nawet lekko zażenowaną minę Jezusa po usłyszeniu słów Piotra) kontruje i mówi, że wcale nie o siedem Mu chodzi, ale o dużo, dużo więcej, o wybaczanie zawsze. To nie jest łatwa lekcja, bo pewne rzeczy – po ludzku – bardzo trudno jest wybaczyć. Czasem rana jest tak głęboka, że wydawać się może, że nic nie jest w stanie pomóc, by się zagoiła, a noszona w sercu uraza do drugiej osoby kwitowana jest stwierdzeniem: „nigdy mu/jej tego nie wybaczę”. Jeśli tylko podejmiesz decyzję wybaczenia, to zachęcam, oddaj to w pierwszej kolejności Jezusowi. Idź do Niego i powiedz: „Panie, sam/a nie potrafię wybaczyć, pomóż mi…”. On – Mistrz wybaczania się tym zajmie.
Zapraszam Cię Panie Jezu do moich spraw…

Mt 18,15-20
„Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy…”

Strona 1 z 3
Top