Dowcip od księdza (1377)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Myśliwy wpadł do niedźwiedziej jaskini. Rozgląda się – pusto, tylko pośrodku jaskini siedzi na nocniku mały niedźwiadek.
– Tata w domu? – zapytał myśliwy lękliwie.
– Nie.
– A mama w domu?
– Też nie.
– No to szczeniaku po tobie! – mruknął złowieszczo myśliwy ściągając strzelbę z ramienia.
– BAAAAAABCIAAAAAAAA!!!
Ps. Zawsze dobrze mieć asa w rękawie, stając naprzeciw „myśliwego”.

Syn do ojca: –...

Syn do ojca:
– Mam dwie wiadomości…
– Pewnie dobrą i złą?
– …tak jakby, ale dwa w jednym…
– Jak to?!
– Dziadek przestał chrapać…
Ps. W normalnych warunkach wydaje się, że ze śmierci nie ma co żartować.
Jasiu wykopał za domem granat, przynosi i pokazuje go mamie.
Mama:
– Wyrzuć to szybko do pieca, bo nas pozabija!
Ps. Inteligencja chroni nie tylko przed zniszczeniem domu – warto się rozwijać.
– Chciałabym coś praktycznego do pokoju dziecięcego – mówi kobieta w sklepie z dywanami.
– A ile pani ma dzieci?
– Sześcioro.
– Ja mam piątkę i wydaje mi się, że najpraktyczniejszy byłby asfalt.
Ps. Wychowanie kilkorga dzieci to prawdziwe wyzwanie.
Mama woła dziecko na podwórku:
– Jasiu do domu!
– A co?! Spać mi się chce?
– Nie! Głodny jesteś!
Ps. Często rodzicom wydaje się, że znają wszystkie potrzeby swoich dzieci, i może być to bardzo krzywdzące.
– No, córeczko, pokażmy, jak się ładnie nauczyłaś nazw miesięcy:
– Sty…?
– Czeń!
– Lu…?
– Ty!
– A dalej sama!
– Rzec, cień, aj, wiec, piec, pień, sień, nik, pad i dzień!
Ps. I kto powiedział, że za takie nauczenie nazw miesięcy nie należy postawić szóstki.
– Oho, chyba zaraz będzie obiad – mówi mąż.
– Skąd wiesz? – pyta z kuchni żona.
– Czuję znajomy zapach spalenizny!
Ps. Gdy mąż i żona potrafią żartować na takim poziomie, to zawsze można zamówić pizzę.
– Zosiu, dlaczego twoja córka zamierza studiować drugi fakultet?!
– Bo na pierwszym nie znalazła męża.
Ps. Trudno o pasję do wykonywania zawodu, jak na studia idzie się w poszukiwaniu męża.
– Grzesiek, a czemu, zamiast jeździć tym nowo kupionym samochodem, zamykasz się z nim całymi dniami w garażu i demontujesz wszystkie elementy?!
– Bo poprzedni właściciel przyznał, że włożył w niego 20 000 zł!
Ps. Kiedy wkładasz w coś 20 tys. zł, musisz liczyć się z tym, że będziesz sprawdzany.
Dyrektor do pracowników:
– Zbliża się jubileusz naszej firmy. Trzeba go zorganizować tak, żeby cała Warszawa o nim mówiła, lecz z minimalnymi kosztami. Zarządowi zależy, żeby jubileusz wam, pracownikom, przyniósł wiele radości. Są jakieś pomysły?
– Tak! Musi pan, prezesie, skoczyć z Pałacu Kultury. Cały Warszawa będzie o tym mówić, koszt niewielki, a jakie zadowolenie pracowników…
Ps. Jeżeli pracownicy mogą tak żartować z prezesem, to może świadczyć tylko o dobrych relacjach.
Strona 1 z 69

Top