Dowcip od księdza (949)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Rozmawia dwóch kolegów:

- Uwielbiam rozwiązywać krzyżówki. Ech, żeby jeszcze za to płacili.
- Płacą! Idź na ochroniarza.

Ps. Czasem drobny szczegół może pomóc w odkryciu swego powołania.

- Co robisz?
- Jestem księgową.
- To powiedz coś po księgowemu.
- Coś klikłam i wszystko znikło.

Ps. Okazuje się, że język księgowych to język międzynarodowy, a ponadto ponadzawodowy – czasem klikniesz i znika.

Na rynku chłopiec stoi długo przed stosem pomarańczy. Właściciel towarów nie mógł się oprzeć:
- Widzę, że próbujesz ukraść pomarańczę!
- Wręcz przeciwnie, staram się nie ukraść.

Ps. Jak często pozory mylą.

W banku mężczyzna omawia z menedżerem warunki zaciągnięcia kredytu hipotecznego. Nagle pojawia się rabuś i krzyczy:
- To jest rabunek!
Na co klient:
- Tak, wiem! Ale teściowa już mi tak dała popalić, że wolę kredyt.

Ps. Czasem nie jesteśmy świadomi zagrożenia wynikającego z rabunku.

Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Dlaczego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby - mówi pierwsza.
- Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga. - A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!

Ps. Niektóre niedowartościowania wychodzą w najmniej oczekiwanym momencie.

 

Dzielnicowemu udało się odkryć kryjówkę fałszerzy pieniędzy i zadzwonił do swojego szefa - komisarza policji:
- Nowo wydrukowane banknoty zostały skonfiskowane, będzie tego ze sto tysięcy. Zaraz to do pana przyniosę.
- To bardzo niebezpiecznie jest iść ulicą z taką ilością pieniędzy w kieszeni. A banknoty są dobrze podrobione?
- Bardzo dobrze! Wyglądają jak prawdziwe, proszę pana. Są wszystkie stopnie ochrony, znaki wodne - wszystko jest na swoim miejscu.
- Obok masz bank. W takim razie bezpieczniej będzie jak mi je wyślesz przekazem!

Ps. Czasami logika zawodzi.

Norwegowie i Szwedzi zorganizowali zawody w wędkarstwie podlodowym.
Szwedzi ciągną jedną rybę za drugą, a w wiaderku Norwegów pusto.
Wysłali więc szpiega do Szwedów. Ten wraca i relacjonuje:
- Szwedzi robią wszystko tak, jak my. Takie same wędki, takie same przynęty. Jedyna różnica polega na tym, że z jakiegoś powodu wywiercili dziury w lodzie.

Ps. Czasem ta jedna różnica sprawia, że nie ma szans na wygraną.

Przychodzi mężczyzna do apteki i mówi:
- Poproszę lekarstwo na zachłanność. Tylko dużo, dużo, dużo!

Ps. Niektórych lekarstw nie kupimy nawet w najlepszej aptece.

Więzień idzie do biblioteki więziennej, by pożyczyć pewną książkę.

Bibliotekarz mówi:
- Nie mamy tej książki, ale mamy jej autora.

Ps. Są takie miejsca, gdzie czasem łatwiej o autora niż o książkę.

Na lotnisku pasażer jest przepytywany przez celniczkę:
- Nazwisko?
- Smith.
- Narodowość?
- Brytyjska.
- Był pan karany?
- Przepraszam, nie wiedziałem, że to jest nadal wymagane.

Ps. Nie każdy taki żart na lotnisku skończył się pozytywnie.

Strona 1 z 48
Top