Dowcip od księdza (1447)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Lekarz odwiedza pacjenta na sali pooperacyjnej:
– Operacja udała się, ale nie rozumiem, czemu przed nią miał pan taki ATAK szału, wrzeszczał, wyrywał się?
– Panie! Ja tu miałem tylko umyć okna!
Ps. Za pomyłki często dużo się płaci.
Mąż martwi się, że żona traci słuch. Lekarz poradził mu dobry sposób. W domu mąż staje 5 metrów za plecami żony i pyta:
– Kochanie, co mamy na obiad?
Ale nie słychać odpowiedzi. Podchodzi bliżej i pyta:
– Co dziś na obiad?
Znowu nic. Staje tuż za nią i wrzeszczy:
– Co na obiad jest?!!!
Żona odwraca się do niego:
– Marian, TRZECI RAZ POWTARZAM, ŻE KURCZAK!
Ps. Zasadniczo problemy, jakie widzimy u innych – występują u nas.
– Mamo – płacze córka. – Jesteśmy rok po ślubie, a dziś była taka awantura, że mam go dość! W dodatku z jego winy! Chcę się do ciebie przeprowadzić, niech ma za swoje!
– Naprawdę? Ależ nie ma mowy! Córeczko, on musi mieć prawdziwą karę: to ja natychmiast wprowadzę się do was!
Ps. Dobra znajomość męża pomaga podejmować dobre decyzje w sytuacji kryzysowej.
– Jak to możliwe, że Jadzia grabiąc liście złamała nogę?!
– Cóż… Spadła z drzewa!
Ps. I kto powiedział, że nie można grabić liści na drzewie?
– Proszę pani – mówi nauczycielka na wywiadówce – pani syn jest po prostu beznadziejny. Jestem załamana.
– Ale co się stało?!
– W czwartek na klasówce tak ściągał od koleżanki, że przepisał nawet jej imię i nazwisko!
Ps. Gdy myślisz, że oszukałeś nauczycielkę na klasówce, i ona tego nie zauważyła, możesz się bardzo rozczarować.
Noc. Smutny mężczyzna pije przy barze. Obok niego siada kot.
– Wiesz – zwraca się do niego mężczyzna – mam przechlapane. Moja żona dziś urodziła trojaczki.
– Nie martw się – uspokaja go kot. – Jakoś je rozdasz…
Ps. Czasem warto zweryfikować swoją aktywność na poziomie używania alkoholu po pierwszej rozmowie z kotem.
– Kiedy pan się zorientował, że w domu jest napastnik? – pyta policjant.
– Panie władzo, u nas w domu nie ma zwyczaju walić kogoś znienacka od tyłu patelnią po głowie!
Ps. Czasem, kiedy słuchasz niektórych pytań dochodzisz do wniosku, że są naprawdę tendencyjne.
– Mój klient nie zamordował Kowalskiego – zapewnia podczas rozprawy mecenas.
– Proszę patrzeć na drzwi, a w ciągu minuty ten Kowalski tu wejdzie.
Sąd patrzy, patrzy i nic.
– To, że wysoki sąd patrzył na te drzwi z wielkim oczekiwaniem dowodzi, że ma sąd wątpliwości co do winy mojego klienta! Wygraliśmy!
– Niezupełnie. Ja patrzyłem – mówi sędzia – ale pana klient – wcale!
Ps. A mówi się, że to nieprawda iż tonący chwyta się „brzytwy”.
Pacjent do okulisty:
– I co z moim wzrokiem, doktorze?
– Prawdę mówiąc, niepojęte, jak pan w ogóle trafił do mojego gabinetu.
Ps. W każdym powołaniu można dać innym nadzieję, bądź ją odebrać.
Dentysta do pacjenta:
– Najmocniej przepraszam, omyłkowo usunąłem panu zdrowy ząb.
– Chwała Bogu, że nie jest pan okulistą!
Ps. Jak ktoś jest całkowicie „wyzwolony”, to także może być to szkodliwe dla jego zdrowia.
Strona 1 z 73

Top