Dowcip od księdza (822)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Zakończenie roku szkolnego:

- Gdzie masz świadectwo? - pyta ojciec Damiana.

- Tato, nic się nie zmieniło.

- No, ale pokaż, proszę.
- Pożyczyłem koledze, bo chciał nastraszyć swojego ojca.

- Aha. Ok.

Ps. Wyluzowanie rodziców czasem przekracza ludzkie pojecie.

 

Kubuś wraca do domu i rozpaczliwie płacze.

Mamusia pyta:
- Co się stało?
- Łowiliśmy ryby z tatą, aż tu nagle trafiła się naprawdę wielka sztuka. Ale jak zaczął ją wyciągać, to się zerwała.
- Daj spokój synku. To nie jest powód do płaczu. Powinieneś się z tego śmiać.
- I tak zrobiłem mamusiu...

Ps. Chcesz poznać, czy tatuś ma dystans do łowienia? Już wiesz, co masz zrobić, gdy zerwie się ryba.

Ekspedientka do małego Piotrusia:
- Proszę stanąć na końcu kolejki.
- To niemożliwe - odpowiada rezolutny malec. Tam już ktoś stoi.

Ps. Dzieci w swojej prostocie wielokrotnie przekraczają nasze schematy.

 

Jasiu chwali się kolegom: 
- Jestem silny jak byk, bo jem dużo mięsa. 
Na to jeden ze słuchaczy:
- Wątpię. Ja na przykład jem dużo ryb, a nie umiem pływać.

Ps. Nic tak nie uzdrawia, jak konfrontacja z rówieśnikami.

 

Mały Jasiu pyta ciocię:
- Ciociu, smakował ci ten cukierek?
- Był pyszny.
- To dziwne, bo mojemu psu nie smakował i go wypluł.

Ps. Niektórych informacji lepiej nie poznać.

Nauczyciel biologii pyta Pawełka:

- Po czym poznasz drzewo kasztanowca?
- Po kasztanach.
- A jeśli kasztanów jeszcze nie ma?
- To poczekam.

Ps. Z pozytywnym podejściem wszystko wygląda inaczej.

Pani do Krzysia:

Pani do Krzysia:
- Krzysiu, czy tata nadal odrabia za ciebie lekcje?
- Nie. Ta ostatnia jedynka go załamała.

- To wspaniale, bo okazuje się, że teraz lepiej na tym wyjdziesz.

Ps. Często nie wierzymy w nasze siły, do momentu aż musimy się z czymś zmierzyć.

Zmęczony zajączek podchodzi do jeziora, patrzy w swoje odbicie, przeciąga się i mówi:
- Jak się wyśpię to takiemu wielkiemu niedźwiedziowi dołożę.
Nagle zobaczył odbicie niedźwiedzia w jeziorze i mówi:
- A jak się nie wyśpię, to takie głupoty gadam.

Ps. Tak często rzucamy słowa na wiatr, bo gdy przychodzi zmierzyć się z ich wypełnieniem po prostu fantazjowaliśmy.

Nauczyciel zwraca się do ucznia: 
- Jasiu z ostatniego sprawdzianu stawiam ci jedynkę, ale mam dobrą radę – zagraj w Toto lotka. 
- A to dlaczego? 
- Bo na 49 pytań, dobrze odpowiedziałeś dokładnie na sześć.

Ps. Nawet w najbardziej dramatycznej ocenie można znaleźć coś radosnego.

Zajączek zamówił ciasteczko i herbatkę. Przynieśli mu zamówienie, ale ponieważ miał potrzebę, poszedł do WC. Gdy wrócił zobaczył, że ktoś zjadł mu ciastko.
- Kto zjadł moje ciasteczko?
Od stołu wstał niedźwiedź:
- Ja, a bo co?
- A czemu nie wypiłeś herbatki niedźwiedziu?

Ps. Niestety - wobec pewnych doświadczeń często rezygnujemy ze swojej misji „odzyskania ciasteczka”.

 

Strona 7 z 42
Top